Do homelabu dołączył trzeci laptop, tym razem trochę mocniejszy od reszty. Lenovo E14 z i7-1165G7, 16 GB RAM i 256 GB NVMe. Jak na poleasingowy sprzęt biurowy to całkiem przyzwoity zestaw, a w porównaniu z N6000 z głównego serwera to wręcz stacja robocza.
Sam laptop kosztował 100 złotych. Najdroższa w całym zestawie okazała się pamięć, 16 GB 3200 MHz za około 220 złotych, czyli ponad dwa razy więcej niż reszta sprzętu. Dysk nie kosztował nic, bo przeszedł z HP Elite x2 G4. HP dostanie w zamian nowy, mniejszy dysk i zostanie typowym nodem dev, do którego więcej miejsca nie potrzebuje.
E14 nie trafił tu jednak po to, żeby stać i zbierać metryki. Pracuje przy moim researchu związanym z TikTok, gdzie sporo się dzieje.
Najciekawsza jest tu zintegrowana grafika Iris Xe z 96 EU. Brzmi skromnie i nikt nie kupuje takiego laptopa dla GPU, ale w praktyce radzi sobie zaskakująco dobrze. Na tyle dobrze, że lokalnie chodzi na niej polski model decyzyjny Basal, bez wysyłania czegokolwiek do zewnętrznych API i bez płacenia za tokeny.
Nie jest to oczywiście karta graficzna z prawdziwego zdarzenia i cudów nie ma, ale do moich zastosowań wydajność jest w pełni akceptowalna. A cała maszyna dalej pobiera mniej prądu niż niejeden desktop na biegu jałowym.
Filozofia zostaje ta sama: tani, poleasingowy sprzęt, który robi dokładnie to, czego potrzebuję, zamiast przewymiarowanego serwera w szafie. Tylko RAM w tym roku jakoś nie chce być tani.